Każdy może być fotografem?

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu zawód fotografa odznaczał się swojego rodzaju hermetycznością, która sprawiała, że każdy uznany w branży osobnik cieszył się elitarnym szacunkiem i uznaniem. Fotografia wymagała technicznego przygotowania, cierpliwości, materiałów i minimum wiedzy. Pół wieku później techniczny postęp, a także powszechny dostęp do sprzętu każdego rodzaju, sprawiają, że fotografia to branża, w której każdy może spróbować swoich sił. I próbuje.


Dla jednych fotografia stanowi jedno z wielu zainteresowań, dla innych jest powołaniem i głównym źródłem dochodu. Fotografem może być każdy. Nawet brak przynajmniej półamatorskiego sprzętu nie eliminuje nikogo z tej gry. Istnieją przecież telefony z wbudowanym aparatem fotograficznym, który możliwościami może powalić nawet największego sceptyka. Przykładem niech będą znane marki, które do wykonania zdjęć produktowych coraz częściej używają własnych telefonów, a efekt jest zdumiewająco dobry i właściwie nie odbiega jakościowo od zdjęć wykonywanych znacznie droższym sprzętem fotograficznym.
Żyjemy w kulturze obrazu, a wobec tego, wartość zdjęć po trosze uległa modyfikacji. Dzisiejsze zdjęcia nie są wyłącznie uwiecznieniem chwili, skrawka rzeczywistości, ale także komentarzem, sposobem komunikowania się i skuteczną formą reklamy.


Fotografia stała się zajęciem dostępnym dla każdego, ale taki stan rzeczy poniekąd wpływa na ogólną kondycję rynku fotograficznego. Dewaluacja to mocne słowo, chociaż oddaje w pewnym stopniu sytuację uznanych fotografów, którzy walczyli o swoją pozycję dziesiątki lat, a dzisiaj są stawiani w tym samym szeregu, co młodociani fotografowie operującym telefonem w połączeniu z programem graficznym. Zdania również w tej kwestii są podzielone. Dla jednych taki kierunek to naturalna kolej rzeczy w obliczu ogromnego postępu technologicznego oraz zmian pokoleniowych, dla innych to niewybaczalna profanacja.